Skip to content
Menu
Jarosław Żukowski
Jarosław Żukowski

BYŁ NAZYWANY WOJENNYM PREZYDENTEM. UWIELBIALI GO LWOWIANIE

Opublikowano 13 lipca, 202613 lipca, 2026

107 lat temu zmarł Tadeusz Rutowski, wiceprezydent Lwowa, który w czasie rosyjskiej okupacji miasta 1914-1915 pełnił funkcję prezydenta i opiekuna wszystkich mieszkańców. Ewakuujący się z miasta Rosjanie wzięli do jako zakładnika. Wrócił do Lwowa prawie dwa lata później i niedługo potem zmarł.

Tadeusz Rutowski został wiceprezydentem Lwowa w 1905 roku. Już wtedy był popularny, ale dopiero czas okupacji rosyjskiej pozwolił mieszkańcom poznać go z najlepszej strony – obrońcy mieszkańców.

Propaganda austriacka nie dopuszczała myśli, że Lwów zostanie poddany. Mówiono tylko o sukcesach C.K. Niezwyciężonej Armii. We Lwowie grano najczęściej marsz Radetzkiego i wiwatowano na cześć sukcesów wojennych, także tych, które były dziełem Legionów Piłsudskiego.

We Lwowie kompletowano 30 pułk piechoty, który w mieście miał komendę uzupełnień, duża część młodzieży wstępowała także do Legionów. Wszyscy śpiewali tę samą pieśń:

„Może uda się i wrócę zdrów

i zobaczę miasto Lwów”.

Ale w końcu sierpnia armia austriacka zaczęła ponosić porażki i coraz częściej miasto nawiedzali ranni i niezdolni do walki. Stało się jasne, że Rosjanie podchodzą pod bramy miasta. Przekorny Lwów wtedy śpiewał tak:

„Najjaśniejszy panie,

jak to było w planie,

znowu dostaliśmy lanie”.

Rosjanie wkroczyli do miasta 3 września 1914 roku i zostali w nim do 22 czerwca 1915 roku. To był trudny czas okupacji, braków i problemów. Na szczęście Lwów miał Tadeusza Rutowskiego, który szybko został okrzyknięty „wojennym prezydentem”. Rutowski miał już wtedy 62 lata, ale dawał radę.

Gdy Rosjanie kazali mu wywiesić tabliczki z nazwali ulic po rosyjsku, tłumaczy, że nie dysponuje taką ilością materiałów żeby to zrobić. Gdy kazano mu zdjąć austriackie orły z ratusza, tłumaczył się tym, że nie może znaleźć chętnego, który tak wysoko wejdzie. Zignorował nawet wizytę cara we Lwowie.

Wspólnie z Marią Dulębianką i jej Komitetetem Obywatelskim Pracy Kobiet uruchomili tanie kuchnie, które w 40 miejscach miasta rozdawały posiłki 25 tysiącom ludzi dziennie. Jak oni wynegocjowali u rosyjskiego gubernatora Lwowa subwencję miesięczną w wysokości 8.000 rubli, tego nie wiadomo.

Udzielał zapomóg potrzebujących, także ze swoich prywatnych pieniędzy. To był prawdziwy „wojenny prezydent”, który w jakiś cudowny sposób znalazł pieniądze także dla urzędników. 22 czerwca 1915 roku, gdy Rosjanie oddawali miasto, Rutowski został wraz z innymi 43 osobami wywieziony jako zakładnik.

Mieszkańcy Lwowa nie zapomnieli o swoim prezydencie i niemal natychmiast założyli komitet jego imienia, który przypominał o losie zakładników. Jednej z ulic miejskich nadano także jego imię. Rutowski wrócił do Lwowa 31 stycznia 1917 roku, witany przez mieszkańców i oficjalną delegację z orkiestrą wojskową. Już miesiąc później został powołany na komisarza rządowego miasta.

Odwołany mówił do zebranych na uroczystości tak: „Dumą przepełnia mnie fakt, że mogłem kierować sterem spraw miejskich w czasie twojej przymusowej, Panie Prezydencie, nieobecności. Przyświecał mi blask twojej sławy, drogowskazem był mi przykład twojego rozumu i wielkodusznego serca”.

11 marca 1918 roku już nie był prezydentem. Chorował, był po dwóch atakach apopleksji, więc zwolniono go z obowiązków, bo mógł im nie podołać. Miał już 66 lat i miał prawo być schorowany, zwłaszcza po prawie 2-letnim rosyjskim internowaniu. Ale było coś jeszcze, co gryzło „wojennego prezydenta”.

Ktoś rozpuszczał oskarżenia, że Rutowski mógł być rosyjskim agentem w czasie niewoli. Być może byli to nieprzychylni mu zawsze Ukraińcy, a być może ktoś inny. Efekt był taki, że 30 marca prezydent zmarł u córki, w czasie Wielkanocy.

Tadeusza Rutkowskiego pochowano w Alei Zasłużonych Cmentarza Łyczakowskiego, a okazały pomnik na jego grobie ufundowało wdzięczne miasto. Niedługo przed nim zmarł inny zasłużony dla Lwowa mieszkaniec miasta – Wojciech Kętrzyński, wieloletni dyrektor Zakładu Ossolińskich. Obaj wielcy Polacy nie doczekali Niepodległości.

Ostatnie wpisy

  • DLACZEGO PRZEŻYŁEM?
  • 27 IV 2014
  • 28 IV 1943
  • MIAŁ ZGINAĆ OD STRZAŁU W TYŁ GŁOWY
  • 30 IV 1950
©2026 Jarosław Żukowski | Powered by SuperbThemes