Skip to content
Menu
Jarosław Żukowski
Jarosław Żukowski

MIAŁ ZGINAĆ OD STRZAŁU W TYŁ GŁOWY

Opublikowano 23 lipca, 2026

Stanisław Swianiewicz mógł być rozstrzelany 85 lat temu razem z innymi oficerami polskimi wiezionymi w obozie w Kozielsku. A jednak nie zginął. Był jednym z 395 jeńców, którzy uniknęli strzału w tył głowy.

29 kwietnia 1940 por. Swianiewicz wraz z innymi oficerami został zapakowany do wagonów kolejowych na stacji w Kozielsku. Ruszyli w drogę na zachód. Do Gniezdowa było ok. 400 kilometrów. Oficerowie mieli dużo czasu, by rozmawiać o tym, gdzie ich los rzuci tym razem.

W Gniezdowie do karetek więziennych, zwanych w Sowietach „czornyje worony”, trafiało po 30 oficerów. Dalej było już przez las. Tyle wiedział wtedy Stanisław Swianiewicz, który jako jedyny z grupy nie pojechał karetką do Katynia. A był od niego tylko o 3 kilometry.

Został w wagonie i mógł wszystko obserwować, ale nie mógł słyszeć strzałów. Gdy ostatnia grupa oficerów została zabrana z wagonów i czornyje worony wróciły na stację, pociąg ruszył i zawiózł Swianiewicz ostatecznie do obozu w Pawliszczewie Borze w pobliżu Juchnowa.

Podpisana 30 lipca 1941 roku umowa Sikorski-Majski powinna dać wolność Swianiewiczowi, bo jednym z jej punktów było właśnie uwolnienie polskich jeńców wojennych. Sowieci zwolnili niemal wszystkich, ale jego nie chcieli, bo przecież był świadkiem zbrodni katyńskiej. Był 3 kilometry od miejsca egzekucji.

Ostatecznie uwolniono go po osobistych staraniach Stanisława Kota i innych dyplomatów polskich pracujących w ZSRR. To było w kwietniu 1942 roku. Uwolnienie to jedno, ale dotarcie do polskich oddziałów armii Andersa, która właśnie ewakuowała się do Iranu, to drugie.

Po dwóch miesiącach od uwolnienia udało mu się w końcu dotrzeć do Andersa. Swianiewicz w czerwcu złożył obszerny raport na temat wywiezienia oficerów z obozu w Kozielsku.

Podobnie jak w przypadku Józefa Czapskiego także Swianiewicz do końca życia życia zastanawiał się nad tym, dlaczego tamtego dnia w pociągu odłączono go od pozostałych i pozwolono przeżyć. Nigdy się tego nie dowiedział, ale prawdopodobnie miała na to wpływ praca i kompetencje porucznika.

Przed wojną był prawnikiem i ekonomistą zajmującym się gospodarką III Rzeszy. Jego wiedza na ten temat prawdopodobnie zdecydowała, że nie zginął od strzału w tył głowy 29 kwietnia 1940 roku.

Ostatnie wpisy

  • DLACZEGO PRZEŻYŁEM?
  • 27 IV 2014
  • 28 IV 1943
  • MIAŁ ZGINAĆ OD STRZAŁU W TYŁ GŁOWY
  • 30 IV 1950
©2026 Jarosław Żukowski | Powered by SuperbThemes