82 lata temu Rosja sowiecka zerwała stosunki dyplomatyczne z rządem londyńskim gen. Władysława Sikorskiego. Dwa tygodnie wcześniej niemieckie radio podało informację o odkryciu grobów katyńskich. Trwały tam już prace ekshumacyjne.
Rząd londyński nie wierzył ani Niemcom ani Sowietom. Złożył więc wniosek do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża o powołanie komisji do zbadania grobów. W tym samym czasie wniosek podobnej treści wpłynął do MCK od władz III Rzeszy. Sowieci szybko to wykorzystali i stwierdzili, że rząd Sikorskiego działa wspólnie z Hitlerem, by ich oczernić.
Tak naprawdę rząd londyński Stalinowi nie był już do niczego potrzebny. W Moskwie tworzył się Związek Patriotów Polskich z Wandą Wasilewska na czele i to z nim bolszewicy wiązali planowaną dla Polski przyszłość. Do tego w sprawie Katynia Wasilewska i jej związek wierzyli Stalinowi.
Nie zadawali też trudnych pytań. Co innego Józef Czapski, któremu Anders powierzył misję odszukania polskich jeńców. Od zbrodni minęło już 3 lata, a bolszewicy nie byli przygotowani, by odpowiadać na pytania i kluczyli. Raz mówili, że jeńcy uciekli na północ, a może do Mandżurii.
Czapski do kwietnia 1940 roku był jednym z jeńców i siedział w obozie w Starobielsku. A jednak został wraz z 394 innymi oficerami przewieziony do innego obozu i los katyńskich ofiar nie stał się jego histprią. Dlaczego przeżyłem? To pytanie Czapski zadawał sobie przez kolejnych 50 lat. Dlaczego? Bo taki Berling przecież dobrze wiedział, dlaczego ominęła go kula w tył głowy.
Odpowiedź przyszła na 3 lata przed śmiercią. Był rok 1990, związek sowiecki przyznał się do zbrodni katyńskiej, bo upadał i wydawał ostatnie tchnienia. Chciał pewnie zasłużyć na lepsze traktowanie i możliwość egzystencji w rodzinie narodów europejskich.
Czapskiego to już chyba niewiele obchodziło. Miał 94 lata i wiedział, że jego koniec jest bliski. Okazało się, że upomniała się o niego ambasada III Rzeszy, a bolszewicy takie słowa przyjęli niczym rozkaz i nie rozstrzelali Czapskiego.
Czy gdyby niemiecka ambasada upomniała się o wszystkich polskich oficerów, rozkaz rozstrzelania polskich jeńców wojennych nie zostałby wykładany? Tego się już nie dowiemy, ale niby dlaczego Niemcy mieliby się upomnieć o wszystkich Polaków? To akurat wiemy z całą pewnością, że taka historia nie miałaby miejsca.