30 czerwca 1989 roku w Warszawie rozpoczęła się ostatnia seria gwałtownych demonstracji przeciwko komunistycznej władzy, podczas których na ulice wyszło ZOMO. Hasło było proste: „Jaruzelski – musisz odejść!” Było już po wyborach 4 czerwca, zakończonych druzgocącą klęską PZPR w części, w której Polacy mogli rzeczywiście wybierać. A jednak wszystko wskazywało na to, że prezydentem PRL ma zostać człowiek, który osiem lat wcześniej wprowadził stan wojenny. To właśnie młode, radykalne środowiska opozycyjne były jednym z największych problemów zarówno dla władz, jak i dla polityków stawiających na kompromis przy Okrągłym Stole. Prof. Janusz Reykowski, jeden z głównych negocjatorów strony partyjnej, zwracał uwagę na radykalizm młodego pokolenia.

Historyk prof. Antoni Dudek przypomina, że podczas rozmów wielokrotnie powracała obawa: jeżeli obie strony się nie porozumieją, przyjdą młodzi i może polać się krew. I kilka miesięcy później rzeczywiście doszło do ulicznej przemocy. 30 czerwca około pięciuset demonstrantów ruszyło z placu Unii Lubelskiej Marszałkowską w kierunku Domu Partii, gdzie obradowało XIII Plenum KC PZPR. Domagali się odejścia Jaruzelskiego i rozliczenia zbrodni stanu wojennego. Na skrzyżowaniu Alej Jerozolimskich i Nowego Światu drogę zagrodziło im ZOMO. Zaczęły się regularne walki. Demonstranci rzucali kamieniami, cegłami, petardami, śrubami i butelkami z benzyną. ZOMO odpowiedziało pałkami, gazem łzawiącym i armatkami wodnymi. Starcia trwały przez wiele godzin i przeniosły się w okolice siedziby Komitetu Centralnego. Milicja nadała operacji kryptonim „Weto”. Trzy dni później było jeszcze jedno podejście.

3 lipca około czterystu demonstrantów, w dużej części związanych z KPN, zebrało się przy pomniku Wincentego Witosa na placu Trzech Krzyży. Chcieli dojść pod Sejm. Skandowali: „Jaruzelski – musisz odejść!” ZOMO zablokowało Aleje Ujazdowskie i Nowy Świat. Demonstrantów zepchnięto pod kościół św. Aleksandra. Dwóch zostało rannych, jednego aresztowano. Starcia zakończyły się dopiero po negocjacjach prowadzonych przez proboszcza parafii. Akcja otrzymała kryptonim „Weto 2”. Była to ostatnia interwencja ZOMO w historii. Jaruzelski jednak nie odszedł. 19 lipca 1989 roku Zgromadzenie Narodowe wybrało go na prezydenta PRL. Zabrakło jednego głosu, aby nim nie został. A „bijące serce partii”? Biło jeszcze przez dwa miesiące. 7 września 1989 roku ZOMO zostało rozwiązane. Nie oznaczało to jednak, że z dnia na dzień zniknęli jego funkcjonariusze i cały aparat tłumienia ulicznych protestów. Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej zastąpiły Oddziały Prewencji Milicji Obywatelskiej. Zmieniła się nazwa. Dopiero w kwietniu 1990 roku, wraz z likwidacją Milicji Obywatelskiej i powstaniem Policji, OPMO przekształcono w Oddziały Prewencji Policji.

30 VI 1989