Tadeusz Kościuszko, bohater Polski i Stanów Zjednoczonych, zmarł 15 października 1817 roku w szwajcarskiej Solurze. Przez lata jako przyczynę jego śmierci podawano m.in. tyfus lub zapalenie płuc. Dziś wiemy, że sprawa mogła wyglądać zupełnie inaczej. Kilka lat temu polscy naukowcy przebadali materiał pochodzący z zachowanego serca Naczelnika. Znaleźli ślady bakterii Cutibacterium acnes — tej samej, która normalnie występuje na ludzkiej skórze i kojarzona jest przede wszystkim z trądzikiem. Potrafi jednak wywoływać również bardzo groźne zakażenia narządów wewnętrznych. Badacze postawili hipotezę, że u Kościuszki mogło dojść do zapalenia wsierdzia i że właśnie ta infekcja przyczyniła się do jego śmierci.

To nie jest jeszcze ostatecznie udowodniona przyczyna zgonu, ale niezwykle ciekawy trop. Co więcej, w badanym materiale nie znaleziono śladów bakterii wywołującej dur brzuszny. 208 lat temu, 23 czerwca 1818 roku, Kościuszkę pochowano po raz drugi. Pierwszy pogrzeb odbył się już cztery dni po jego śmierci w Solurze. Zwłoki zabalsamowano i złożono w tamtejszym kościele. Kilka miesięcy później zapadła jednak decyzja, że Naczelnik powinien spocząć na Wawelu. Kondukt ze Szwajcarii wyruszył 28 marca 1818 roku i 11 kwietnia dotarł do Krakowa. Trumnę złożono tymczasowo w kościele św. Floriana. I tam pozostała przez ponad dwa miesiące. Dlaczego tak długo? Jednym z powodów były przygotowania do niezwykle wystawnego pogrzebu. W katedrze wawelskiej powstał monumentalny katafalk zaprojektowany przez oficerów inżynierii Adama Bojanowicza i Franciszka Kossa.

Zdobiły go kosy, karabiny, polskie orły oraz obrazy Michała Stachowicza przedstawiające najważniejsze chwile z życia Kościuszki. Ale prof. Franciszek Ziejka zwrócił uwagę na jeszcze jedną możliwość. Wiosną 1818 roku w Warszawie przebywał car Aleksander I. Być może w Krakowie liczono, że car przyjedzie również na pogrzeb Kościuszki. Sam Ziejka podkreślał jednak, że to tylko przypuszczenie. I tu zaczyna się jedna z najbardziej zaskakujących części tej historii. Dlaczego rosyjski car miałby pojawić się na pogrzebie człowieka, który dwadzieścia kilka lat wcześniej stanął na czele powstania przeciwko Rosji? Po klęsce pod Maciejowicami Kościuszko trafił do rosyjskiej niewoli. Uwięziła go Katarzyna II. Po jej śmierci władzę objął Paweł I i osobiście odwiedził Naczelnika, oznajmiając mu, że odzyska wolność. Nie było to jednak uwolnienie bez warunków. Paweł zażądał od Kościuszki przysięgi wierności.

Naczelnik zgodził się ją złożyć, wiedząc, że od jego decyzji zależy także los tysięcy polskich więźniów i zesłańców. Rosjanie ich uwolnili. Paweł I przekazał też Kościuszce 12 tysięcy rubli na podróż do Stanów Zjednoczonych. Jego syn Aleksander I również potraktował pamięć o Naczelniku w sposób, który z dzisiejszej perspektywy może zaskakiwać. Wyraził zgodę na pochowanie Kościuszki na Wawelu i wziął na siebie koszty sprowadzenia jego ciała ze Szwajcarii. Trzeba przy tym pamiętać, że Kraków nie należał wówczas formalnie do żadnego z zaborców. Był Wolnym Miastem Krakowem, pozostającym jednak pod „opieką” Austrii, Prus i Rosji. Nawet pochówek narodowego bohatera miał więc wymiar polityczny.

22 czerwca wieczorem trumna Kościuszki wyruszyła z kościoła św. Floriana Drogą Królewską na Wawel. Następnego dnia odbyło się uroczyste nabożeństwo. Trumnę spuszczono do Krypty św. Leonarda, obok grobów polskich królów i księcia Józefa Poniatowskiego. Ale nawet wtedy pośmiertna wędrówka Naczelnika jeszcze się nie zakończyła. Dopiero 1 grudnia 1832 roku, czternaście lat po wawelskim pogrzebie, trumnę Kościuszki przeniesiono do marmurowego sarkofagu, który możemy oglądać do dziś. Zrobiono to potajemnie. Było już po klęsce Powstania Listopadowego. Władze nie chciały, aby kolejna uroczystość ku czci człowieka będącego symbolem walki o niepodległość zamieniła się w patriotyczną manifestację. Kościuszko nie żył od piętnastu lat. A Rosja wciąż się go obawiała.

23 VI 1818