16 czerwca 1958 roku powieszono Imre Nagya, premiera Węgier podczas rewolucji 1956 roku. Proces był tajny. Po egzekucji jego ciało wrzucono do prostej trumny, a ręce skrępowano za plecami drutem. Pochowano go potajemnie, tak aby nikt nie wiedział, gdzie spoczywa.

Dwa lata wcześniej, gdy na Węgrzech wybuchło powstanie, jedną z pierwszych potrzeb była krew. Polacy zareagowali, zanim jeszcze nadszedł oficjalny węgierski apel o pomoc. Do Budapesztu wysłano pierwsze transporty osocza. Potem w Polsce zaczęło brakować punktów poboru, bo chętnych do oddawania krwi było więcej, niż można było obsłużyć. Do 12 listopada Polacy przekazali Węgrom 795 litrów krwi, 415 litrów suchego osocza oraz 16,5 tony środków krwiozastępczych. To było prawdziwe pospolite ruszenie. Ludzie przynosili leki, żywność, ubrania i pieniądze. A przecież Polska roku 1956 nie była krajem sytym. Brakowało właściwie wszystkiego. Mimo to wielu Polaków było gotowych oddać Węgrom ostatnią koszulę. Bo mieli poczucie, że Węgrzy walczą nie tylko o siebie. Walczą także w imieniu Polaków i innych narodów uwięzionych w sowieckim systemie. A Węgrzy byli przecież od stuleci naszymi „bratankami”. W listopadzie było już po wszystkim. Sowieckie czołgi rozjechały nadzieje Węgrów na wolność. Jeden z biografów Nagya napisał o nim: „Chciał być dobrym komunistą i dobrym patriotą, chciał być dobrym Węgrem i szczerym przyjacielem Związku Radzieckiego, a to było niemożliwe”. Inny węgierski autor zauważył: „Jakimś sposobem we wszystkich komunistach, którzy przybyli z Moskwy, nie było nic ludzkiego — z wyjątkiem Imrego Nagya”. I rzeczywiście jest w jego życiorysie coś trudnego do wytłumaczenia. Bo Nagy nie był żadnym antykomunistą. Jeszcze podczas I wojny światowej dostał się do rosyjskiej niewoli, a po rewolucji związał się z bolszewikami. W 1919 roku należał do komunistycznego ruchu związanego z Węgierską Republiką Rad Béli Kuna. Później przez wiele lat mieszkał w Związku Sowieckim. Przetrwał wielką czystkę, współpracując również z sowieckimi służbami.

Do Budapesztu wrócił w 1944 roku wraz z systemem politycznym przywożonym na sowieckich bagnetach. Nie po to, żeby Węgry wyzwolić od komunizmu. Po to, żeby komunizm budować. A jednak z czasem stał się dla milionów Węgrów symbolem nadziei. Po śmierci Stalina Moskwa zaczęła ograniczać władzę skrajnego stalinisty Mátyása Rákosiego. W 1953 roku premierem został Nagy. Zaczął łagodzić terror, ograniczać przymusową kolektywizację i zamykać obozy internowania. Ludzie zobaczyli, że ten komunista próbuje być także Węgrem. W 1955 roku usunięto go z funkcji premiera, a później również z partii. Na drugą szansę nie musiał jednak długo czekać.

23 października 1956 roku, gdy na ulicach Budapesztu rozpoczęła się rewolucja, wielotysięczny tłum domagał się właśnie jego powrotu. Nagy ponownie został premierem. I wtedy zrobił coś, czego Moskwa nie mogła mu wybaczyć. Do rządu dopuścił przedstawicieli niekomunistycznych partii. Zapowiedział wolne życie polityczne. Ogłosił neutralność Węgier. A 1 listopada 1956 roku oznajmił, że Węgry występują z Układu Warszawskiego. Chciał być dobrym Węgrem i dobrym komunistą. Okazało się, że jednego z drugim pogodzić się nie da. 4 listopada ruszyła sowiecka operacja. Czołgi wkroczyły do Budapesztu. Powstanie zostało utopione we krwi. Nagy schronił się w ambasadzie Jugosławii. Otrzymał gwarancje bezpieczeństwa. Kiedy opuścił placówkę, został jednak aresztowany przez Sowietów i wywieziony wraz ze współpracownikami do Rumunii. Potem sprowadzono go z powrotem na Węgry. Proces odbywał się w całkowitej tajemnicy. 16 czerwca 1958 roku Imre Nagy został skazany na śmierć i tego samego dnia powieszony. Komuniści bali się nawet martwego Nagya. Nie ogłosili wcześniej procesu. Nie pozwolili na normalny pogrzeb. Zwłoki pochowano potajemnie na budapeszteńskim cmentarzu przy ulicy Kozma, a później przeniesiono na parcelę 301 Nowego Cmentarza Publicznego. Miał zniknąć. Miano o nim zapomnieć. Nie udało się. 16 czerwca 1989 roku, dokładnie 31 lat po egzekucji, odbył się uroczysty ponowny pogrzeb Imre Nagya i jego współpracowników. Na placu Bohaterów zgromadziły się setki tysięcy Węgrów. Oddawali hołd człowiekowi, który przez większość życia był komunistą. Ale w najważniejszym momencie swojego życia wybrał Węgry. Za ten wybór zapłacił szubienicą. Taki był sowiecki „mir” roku 1956. I przez następne 33 lata Węgrzy mieli jeszcze żyć w świecie zbudowanym na sowieckich czołgach.

16 VI 1958