13 czerwca 1915 roku, 2. szwadron II Brygady Legionów Polskich przeprowadził jedną z najbardziej brawurowych szarż kawaleryjskich w naszej historii. Poległ podczas niej dowódca ułanów, rotmistrz Zbigniew Dunin-Wąsowicz. Rosjanie pod Rokitną umocnili się w trzech liniach okopów, osłoniętych zasiekami z drutu kolczastego. Piechota próbowała przełamać ich pozycje, ale bez powodzenia. Wtedy do ataku ruszyli ułani. 62 ludzi przeciwko okopom, karabinom maszynowym i artylerii. Konno. Szarża trwała zaledwie kilkanaście minut.

Ułani Dunin-Wąsowicza przedarli się przez rosyjskie pozycje, ponosząc straszliwe straty. Nie otrzymali jednak na czas wsparcia piechoty i nie byli w stanie utrzymać zdobytego terenu. Ich poświęcenie nie zostało wykorzystane. Ale szarża zrobiła na Rosjanach piorunujące wrażenie. Jeszcze tej samej nocy opuścili swoje umocnienia i wycofali się. Spośród 62 uczestników szarży tylko sześciu wyszło z niej bez szwanku. Dwa dni później na cmentarzu w Rarańczy pochowano 15 poległych ułanów. Kolejni zmarli później z odniesionych ran. Wśród zabitych był rotmistrz Dunin-Wąsowicz. Szarżę pod Rokitną szybko zaczęto porównywać do słynnej szarży polskich szwoleżerów pod Somosierrą w 1808 roku. Rokitna również przeszła do legendy polskiej kawalerii.

A jeszcze przed tą słynną szarżą o szwadronie Dunin-Wąsowicza śpiewano: „Nasz Wąsowicz, chłop morowy, Zbił Moskali w Cucyłowej. Odznaczył się szwadron drugi, Wrażej krwi on przelał strugi. Myśmy w opłotkach stanęli, Na Moskwę ogniem plunęli. Kozacy ku nam pognali, Lecz ognia nie wytrzymali. Rotmistrz stał na środku drogi, Z pistoletu prażył wrogi. Armaty basem śpiewały, Lecz śmiał się z nich szwadron cały. Dwie godziny bitwa trwała, Jest z niej dla szwadronu chwała.”

13 VI 1915