11 czerwca 1860 roku Warszawa zobaczyła coś, czego nie widziała od blisko trzydziestu lat. Kilkanaście tysięcy ludzi wyszło na ulice, by odprowadzić na miejsce spoczynku generałową Katarzynę Antoninę Sowińską – wdowę po generale Józefie Sowińskim, legendarnym obrońcy Woli z czasów Powstania Listopadowego. Nie był to już tylko pogrzeb.

Stał się wielką polską manifestacją patriotyczną pod rosyjskim zaborem. Katarzyna Sowińska miała 84 lata i cieszyła się w Warszawie ogromnym szacunkiem. Przez dziesięciolecia zajmowała się działalnością dobroczynną, wspierała potrzebujących, a jednocześnie pozostawała związana ze środowiskami patriotycznymi i konspiracyjnymi. Rosjanie dobrze o tym wiedzieli. Oskarżano ją o kontakty z polską emigracją, a za działalność patriotyczną spędziła około dwóch lat w więzieniu. Gdy odzyskała wolność, nie wycofała się z działalności.

Nadal pomagała ludziom i wspierała sprawę polską. Jej nazwisko było jednak symbolem także z innego powodu. Mąż Katarzyny, generał Józef Sowiński, był jednym z największych bohaterów Powstania Listopadowego. 6 września 1831 roku dowodził obroną reduty nr 56 na warszawskiej Woli, na którą spadło główne uderzenie wojsk rosyjskich szturmujących Warszawę. Sowiński był wówczas człowiekiem niemal sześćdziesięcioletnim i inwalidą. Nogę stracił podczas wyprawy Napoleona na Rosję w 1812 roku. Mimo to pozostał na swoim stanowisku do końca. Zginął podczas walk o redutę. Katarzyna Sowińska nigdy nie odnalazła ciała męża. Przez kolejne trzy dekady nazwisko Sowińskich obrastało legendą.

Dlatego gdy 11 czerwca 1860 roku ulicami Warszawy ruszył kondukt pogrzebowy generałowej, mieszkańcy miasta potraktowali go jak okazję do publicznego zamanifestowania polskości. Tłum odprowadził ją na cmentarz ewangelicko-reformowany w Warszawie. To wydarzenie miało znaczenie znacznie większe, niż można było wówczas przypuszczać. Pogrzeb Sowińskiej otworzył okres wielkich manifestacji patriotycznych w Warszawie. W następnych miesiącach były kolejne nabożeństwa, demonstracje i starcia z rosyjskim wojskiem. W lutym 1861 roku od rosyjskich kul zginęło pięciu demonstrantów. Narastało napięcie, które w styczniu 1863 roku eksplodowało. Powstaniem Styczniowym. A wszystko zaczęło się od pogrzebu osiemdziesięcioczteroletniej wdowy po generale, którego Warszawa nigdy nie zapomniała.

11 VI 1860