10 czerwca 1918 roku zakończyła się historia III Korpusu Polskiego na Ukrainie. Jednostka, utworzona i początkowo dowodzona przez gen. Eugeniusza de Henning-Michaelisa, została ostatecznie rozbrojona przez wojska austro-węgierskie. III Korpus zapisał się w historii w szczególny sposób. Jego żołnierze nie tylko walczyli. Bronili polskich dworów, majątków i ludności przed rewolucyjną pożogą, rabunkami i uzbrojonymi bandami.

Ten świat opisała później Zofia Kossak-Szczucka w słynnej „Pożodze”. Na Wołyniu i Podolu rozpadał się dawny porządek. Rewolucja bolszewicka, anarchia i wystąpienia zrewoltowanego chłopstwa sprawiły, że polskie dwory stawały się łatwym celem grabieży i napadów. W wielu miejscach jedyną realną ochroną były właśnie polskie oddziały wojskowe. III Korpus był najmniejszym z trzech wielkich polskich korpusów utworzonych na terenach dawnego Imperium Rosyjskiego.

I Korpus gen. Józefa Dowbor-Muśnickiego liczył ponad 20 tysięcy żołnierzy. II Korpus, którego dowództwo objął Józef Haller, miał blisko 7 tysięcy ludzi. III Korpus liczył zaledwie około 3 tysięcy żołnierzy. Nie miał jednak łatwiejszego zadania. Jego oddziały działały na ogromnym obszarze Ukrainy, broniąc skupisk polskiej ludności i ziemiaństwa. Jednym z najbardziej niezwykłych oficerów tej formacji był Feliks Jaworski — kawalerzysta, zagończyk i późniejszy legendarny dowódca partyzancki. To właśnie on zyskał sławę jednego z najskuteczniejszych obrońców polskich dworów. Sytuację polskich korpusów przesądził pokój brzeski.

Po wycofaniu Rosji z wojny wojska niemieckie i austro-węgierskie zajęły ogromne obszary na wschodzie i nie zamierzały tolerować niezależnych polskich formacji zbrojnych. W maju Niemcy rozbroili I Korpus Dowbor-Muśnickiego. Pod Kaniowem rozbili II Korpus Hallera. Miesiąc później Austriacy otoczyli pozostałości III Korpusu, przekształcone już w Oddzielną Lekką Brygadę płk. Juliusza Rómmla. W nocy z 9 na 10 czerwca 1918 roku Polacy złożyli broń. Korpus przestał istnieć. Pozostała jednak pamięć o jego żołnierzach. Przez kilka miesięcy, w jednym z najbardziej tragicznych okresów historii Kresów, byli dla tysięcy Polaków jedyną siłą, do której można było zwrócić się o pomoc. Bronili ludzi. Bronili domów. Bronili polskich dworów przed nadciągającą pożogą.

10 VI 1918