1028 lat temu na terenie Prus zginął biskup Wojciech Sławnikowic. Chciał głosić pogańskim Prusom tajemnice zbawienia, ale zamiast tego został brutalnie zamordowany. Jego dwaj towarzysze podróży wrócili cali i zdrowi. Okazuje się więc, że Prusowie wcale nie byli tacy krwiożerczy, jak się wydaje. Misja Wojciech wylądowała w okolicach Zalewu Wiślanego i szła na wschód. W okolicach lasu, który dla Prusów był Świętym Lasem, Wojciech postanowił znaleźć coś do jedzenia. I znalazł, z tym że dla barbarzyńskich Prusów to było świętokradztwo. Samo wchodzenie do lasu mogło się odbyć po złożeniu odpowiednich ofiar pruskim bóstwom. Ale skąd Wojciech mógł o tym wiedzieć? Mówimy dzisiaj – akt barbarzyński. Ówcześni odbierali to chyba trochę inaczej. Sam Wojciech będąc jeszcze w Pradze był świadkiem podobnego przypadku w chrześcijańskich Czechach. W jego kościele schroniła się kobieta, podejrzewana o cudzołóstwo. Groziła jej śmierć z ręki męża, więc szukała biskupiej ochrony. Przeliczyła się, bo wywleczono ją z kościoła i zatłuczono na śmierć. Biskup jej nie pomógł, choć chciał. Po tym zdarzeniu Wojciech porzucił Pragę i Czechy i ostatecznie wyruszył do Prus z misją chrystianizacyjną. I tam spotkało go mniej więcej to, co tą kobietę w Pradze. Śmierć w tamtym czasie nie była niczym niezwykłym. Śmierć Wojciecha również, ale polski książę szybko zrozumiał, że to wydarzenie to wielka szansa tak dla niego, jak i dla jego państwa. I tak było. Sprawy potoczyły się w zawrotnym tempie. W 999 roku były biskup praski Wojciech został kanonizowany przez papieża Sylwestra II, a rok później cesarz Otton III był już w Gnieźnie, by odwiedzić grób świętego. Wkrótce święty został patronem Polski, a jego ciało stało się relikwią podzieloną na niezliczone części, które rozjechało się po całym chrześcijańskim świecie. Czy może być coś bardziej barbarzyńskiego niż ta historia św. Wojciecha? Okazuje się, że tak. W 1986 roku miała miejsce zuchwałą kradzież relikwii świętego. Określono ten akt jako jeszcze bardziej barbarzyński niż morderstwo Wojciecha. Polecam ten tekst z archiwalnego Detektywa 23 IV 997 Otton dostał w prezencie od Chrobrego ramię świętego. Jeden fragment trafił do Rzymu do kościoła św. Wojciecha na Wyspie na Tybrze, a drugi do Akwizgranu. Niezliczone części ciała świętego zamieniły się w relikwie, które krążyły po całym świecie chrześcijańskim. Ta trójka Otton, Sylwester i Wojciech miała szansę zmienić Europę tak jak ją chcieli widzieć, ale wszyscy już wkrótce nie żyli i ich pomysły razem z nimi. Ottona złamała malaria w 1002 roku, a rok później papież Sylwester został zamordowany w Rzymie. Bolesław Chrobry i kraj Polan miał być ważną częścią tej nowej Europy, ale ostatecznie skończyło się „tylko” na utworzeniu Królestwa Polskiego. Tylko wtedy, ale z dzisiejszej perspektywy to był wielki sukces.