14 lutego 1956 roku w Moskwie rozpoczął się XX Zjazd Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Nikt z jego uczestników nie przypuszczał zapewne, że właśnie ten zjazd uruchomi lawinę, która jeszcze w tym samym roku wstrząśnie całym sowieckim imperium.

Najważniejsze wydarzenie nastąpiło dopiero na samym końcu. W nocy z 24 na 25 lutego, już po oficjalnym zakończeniu obrad, zwołano zamknięte posiedzenie delegatów. Na trybunę wszedł Nikita Chruszczow. Wygłosił referat „O kulcie jednostki i jego następstwach”. I zaczął burzyć pomnik Stalina.

Człowiek, którego jeszcze kilka lat wcześniej przedstawiano jako wodza postępowej ludzkości, ojca narodów, genialnego stratega i niemal nieomylnego przywódcę, został teraz przez przywódcę Związku Radzieckiego oskarżony o stworzenie kultu własnej osoby, masowe represje, bezprawie i katastrofalne błędy.

Nie oznaczało to oczywiście pełnego rozliczenia stalinizmu. Chruszczow sam był częścią tego systemu. Nie zamierzał też podważać komunizmu. Przeciwnie – próbował ratować partię, przerzucając znaczną część odpowiedzialności za zbrodnie systemu na Stalina i jego „kult jednostki”.

Referat miał pozostać tajny. Chruszczow nie chciał dawać przeciwnikom Związku Radzieckiego propagandowej broni. Tyle że tajemnicy nie udało się utrzymać. Treść wystąpienia zaczęto udostępniać kierownictwom partii komunistycznych państw bloku wschodniego. Dotarła również do Warszawy.

Na XX Zjeździe przebywał wówczas Bolesław Bierut – wierny stalinista i przywódca komunistycznej Polski. Do kraju już żywy nie wrócił. Zachorował w Moskwie i 12 marca 1956 roku zmarł. Jego śmierć natychmiast obrosła plotkami. Żartowano nawet, że Bierut „przeczytał referat i umarł”. Przyczyny jego śmierci do dziś bywają przedmiotem rozmaitych spekulacji, ale nie ma dowodów pozwalających twierdzić, że Chruszczow czy sowieckie służby pozbyły się Bieruta.

Następcą Bieruta na stanowisku I sekretarza KC PZPR został Edward Ochab. I właśnie w Polsce wydarzyło się coś, czego Chruszczow z pewnością nie planował. Referat przetłumaczono na język polski i wydrukowano w numerowanych egzemplarzach przeznaczonych do użytku partyjnego. Jak to jednak bywa z „ściśle tajnymi” dokumentami, zaczęły krążyć coraz szerzej.

Jeden z egzemplarzy zobaczył dziennikarz Polskiej Agencji Prasowej Wiktor Grajewski. Miał do niego dostęp dzięki swojej znajomej, Łucji Baranowskiej, pracującej w aparacie partyjnym i związanej z Edwardem Ochabem. Grajewski pożyczył dokument. I zaniósł go do ambasady Izraela w Warszawie.

Tam sporządzono kopię. Materiał trafił do izraelskich służb, a następnie został przekazany Amerykanom. Wkrótce znalazł się na biurku szefa CIA Allena Dullesa, a administracja amerykańska uzyskała coś, co jeszcze kilka miesięcy wcześniej wydawałoby się propagandowym skarbem nie do zdobycia:

sam przywódca Związku Radzieckiego opowiadał o zbrodniach poprzedniego przywódcy Związku Radzieckiego.

Na początku czerwca 1956 roku treść tajnego referatu została ujawniona na Zachodzie. Tajemnica przestała istnieć. A słowa Chruszczowa zaczęły żyć własnym życiem. Jeżeli Stalin był zbrodniarzem, to co z ludźmi, którzy przez lata wykonywali jego rozkazy?

Jeżeli partia przez dziesięciolecia kłamała o Stalinie, to w czym jeszcze kłamała?

Jeżeli można było podważyć nieomylność Stalina, dlaczego nie można było podważyć nieomylności całego systemu?

Takich pytań nie dało się już zamknąć w sejfie Komitetu Centralnego. 28 czerwca na ulice Poznania wyszli robotnicy. Protest ekonomiczny szybko zmienił się w bunt przeciwko komunistycznej władzy. Do jego stłumienia skierowano wojsko i czołgi. Padli zabici.

Jesienią zatrzęsła się sama Warszawa. Powrót Władysława Gomułki do władzy doprowadził do ostrego konfliktu z Moskwą, a do Polski przyleciała sowiecka delegacja z Chruszczowem na czele. Ostatecznie skończyło się bez sowieckiej interwencji.

Na Węgrzech było inaczej. 23 października 1956 roku wybuchła rewolucja. Węgrzy chwycili za broń. Obalali pomniki Stalina, walczyli z komunistycznym aparatem bezpieczeństwa i zażądali wycofania wojsk sowieckich. Moskwa odpowiedziała czołgami.

Powstanie zostało utopione we krwi. Zginęły tysiące ludzi, a około 200 tysięcy Węgrów uciekło z kraju. Chruszczow chciał rozliczyć Stalina, żeby uratować komunizm. Nie przewidział jednego.

Kiedy raz powiedziało się ludziom, że wódz może kłamać, partia może mordować, a propaganda może przez lata przedstawiać zbrodniarza jako bohatera, niezwykle trudno było później przekonać ich, że mimo wszystko nadal powinni bezgranicznie wierzyć partii.

W lutym 1956 roku Chruszczow uchylił drzwi. Przez następne trzydzieści kilka lat mieszkańcy sowieckiego imperium otwierali je coraz szerzej. Aż w końcu cały gmach runął.

14 II 1956