2 lutego 1861 roku we Lwowie pochowano na koszt miasta młodego literata Walerego Łozińskiego. Autor kilku powieści patriotycznych w krótkim czasie stał się postacią na tyle rozpoznawalną, że w jego pogrzebie wzięła udział niemal cała inteligencja lwowska. Łoziński mieszkał we Lwowie ledwie 5 lat.

Wcześniej chodził do gimnazjum w Samborze, ale władze austriackie usunęły go stamtąd za działalność antypaństwową. Co musiał robić Łoziński, by podpaść bardzo liberalnym Austriakom? Nawiązywał do galicyjskiej rabacji z 1846 roku, a tego Austriacy bardzo nie lubili. Dla nich to było groźne „polskie intryganctwo”. Jego najsłynniejsza powieść „Zaklęty dwór” spodobała się czytelnikom bardzo. Ale nie tylko ona, dość powiedzieć, że nazywano go „polskim Dumasem”. „Zaklęty dwór” był pierwszą polską powieścią sensacyjno-przygodową. W jego powieściach było to coś, co zaintrygowało Lwowian i obudziło ich.

Łoziński pisał odważnie o rzeczach i zasadach, które dopiero miały nadejść. Wtedy wciąż stanowiły tabu. Talent Łozińskiego był olbrzymi. Ale wielkie było również jego zamiłowanie do imprezowania i bijatyk. Pracował jako dziennikarz w gazetach lwowskich, więc był znany również z tego powodu. 10 stycznia 1861 roku stanął do pojedynku na pałasze. Z kolegą redakcyjnym, a poszło o kobietę zatrudnioną także w tej samej redakcji. Łoziński został ranny w skroń i zmarł po 3 tygodniach na zapalenie opon mózgowych. Awanturnik i utracjusz miał same długi, więc jego pogrzebem zajęło się miasto. Pochówek Łozińskiego stał się manifestacją patriotyczną. Okazało się, że jego słowa dotarły do serc Lwowian, a piękny pomnik nagrobny można podziwiać do dzisiaj na Cmentarzu Łyczakowskim. Tragiczna była również historia jego przeciwnika w tym pojedynku.

Cieszewski został oskarżony przez prokuraturę nie za pojedynek, ale za wcześniejsze „przestępstwa prasowe”, czyli po naszemu krzewienie polskiego patriotyzmu. Austriacy na żartach się nie znali, oskarżyli go o zdradę stanu i skazali na ciężkie więzienie. Cieszewski karę odsiedział, ale zmarł tuż po opuszczeniu miejsca odosobnienia. Razem z pamięcią o polskim Lwowie, ginie również pamięć o wybitnym pisarzu, jakim był Walery Łoziński, a także o innych piewcach polskości, których we Lwowie było bez liku.

2 II 1861