ROMAN KOŁAKOWSKI: Lwów to dla mnie zagranica,
Śpiewny język, stare kino…
Lwów to dla mnie tajemnica –
Niezaznana nigdy miłość.
Lwów to czas, co się oddala,
Przedwojenny elementarz,
To Wesoła Lwowska Fala…
No i Łyczkowski Cmentarz.

Pierwszy tydzień walk o Lwów był bardzo udany. Ale pojawił się poważny problem: zaczynało brakować amunicji. Ukraińcy tego problemu nie mieli. Opanowali koszary, w których broni i amunicji było pod dostatkiem. Polski wywiad pracował intensywnie i wpadł na pomysł, by zaatakować składy w położonym na południowy-zachód od miasta Skniłowie.

Wioska była zamieszkała przez Rusinów, a w jej okolicach były rosyjskie składy wojskowe, zajęte w czasie wojny przez Austriaków. Atak poprowadził kpt. Mieczysław Boruta-Spiechowicz, a wspierał go szwadron kawalerii Lwowskie Wilki oraz pluton ppor. Stanisława Wolaka. Za oddziałami poruszał się pociąg towarowy. Składy bronione były przez milicję wiejską, która broniła się dzielnie, ale musiała ulec polskim żołnierzom.

Łupem Polaków padło 12 dział polowych, 8.000 karabinów i 10 milionów naboi. Pamiętajmy o polskim Lwowie i jego obrońcach w 1918 i 1919 roku. Swoim bohaterstwem udowodnili, że przyznanie miastu Virtuti Militari było uznaniem Lwowa za najwierniejsze z polskim miast.

8 XI 1918