Polscy obrońcy wiedzieli, że kluczowe w tej fazy wojny będzie zajęcie dworców kolejowych. We Lwowie było ich wtedy aż sześć, ale kluczowe były dwa położone niedaleko siebie: Główny i Czerniowiecki. I o nie toczyła się przez pierwsze cztery dni konfliktu zażarta walka. Trzeba było zająć te dworce, by przeszkodzić Ukraińcom w sprowadzeniu sił z prowincji, a zwłaszcza Legionu Ukraińskich Strzelców Siczowych, który mógł dać zamachowcom znaczną przewagę.
Na dworcu znajdowały się też magazyny broni, które polscy obrońcy Lwowa chcieli zdobyć. I zdobyli je jak i cały dworzec późnym popołudniem, niemal w tym samym czasie, gdy ogłoszono jednodniowy rozejm. Kontrolowanie dworca głównego nie było proste. Na jego terenie przebywało setki żołnierzy rozpadającej się monarchii austro-węgierskiej, którzy koczowali na dworcu i czekali na pociąg, który mógłby ich zawieźć do domu. W okolicach dworca grasowały też bandy szabrowników.
Dworzec przechodził z rąk do rąk, ale ostatecznie to Polacy przejęli nad nim kontrolę 4 listopada i nie oddali jej już do końca walk w mieście. Ukraiński historyk Ołeksa Kuźma twierdzi, że „upadek Dworca Głównego był początkiem upadku ukraińskiego Lwowa”. W 1922 roku lwowski dworzec główny został odznaczony Krzyżem Obrony Lwowa, który został utworzony dla uhonorowania bohaterów wojny polsko-ukraińskiej. Wojenne Virtuti Militari za zdobycie dworca otrzymał ppor. Jan Schramm, który w październiku 1918 wrócił do Lwowa ze swojej jednostki na urlop, ale potem zaczął symulować chorobę i 1 listopada mógł razem z bratem Andrzejem pójść do szkoły Sienkiewicza.
Dzień później już dowodził zdobywcami dworca, a potem został dowódcą całego odcinka z dworcem. Pamiętajmy o polskim Lwowie i jego obrońcach w 1918 i 1919 roku. Swoim bohaterstwem udowodnili, że przyznanie miastu Virtuti Militari było uznaniem Lwowa za najwierniejsze z polskim miast.
ADAM ZAGAJEWSKI:
„Jechać do Lwowa.
Z którego dworca jechać do Lwowa,
jeżeli nie we śnie, o świcie,
gdy rosa na walizkach
i właśnie rodzą się ekspresy i torpedy”.
2 XI 1918
