Według jego projektu architektonicznego zbudowano Cmentarz Obrońców Lwowa. Według wielu cmentarz jest jednym z najpiękniejszych cmentarzy wojennych w Europie. Rudolf był synem Słowaka i Czeszki. Rozpoczął studia na Politechnice lwowskiej w 1912 roku, ale musiał je przerwać. Wybuchła I wojna światowa, a on został powołany do wojska. Tam przeszedł ciężkie zapalenie płuc. Ten fakt zaważy na jego późniejszym życiu i przyczyni się do jego śmierci. W listopadzie 1918 roku był u boku Orląt lwowskich i walczył o to, by Lwów był polski. W czasie wojny z bolszewikami miał przestrzelone płuco. Gdy przeczytał ogłoszenie o konkursie na projekt cmentarza wojennego, postanowił wziąć w nim udział. Był już na piątym roku architektury. Był jednym z pięciu, którzy przesłali swoje prace. On zatytułował swoją „Białe róże”. I wygrał, co nie zostało przyjęte z entuzjazmem, bo w pokonanym polu byli profesorowie jego uczelni. Najpoważniejszym argumentem przeciwko jego pomysłowi była zbyt wysoka cena jego realizacji. Indruch miał na to odpowiedź: zrezygnował z honorarium za zwycięstwo w konkursie. To nie była mała kwota: 40 tysięcy polskich marek, a on wcale nie był człowiekiem zamożnym. Doczekał jeszcze uroczystego oddania pierwszego etapu cmentarza: kaplicy w 1924 roku. Trzy lata później Indruch zmarł w wieku 35 lat. Zasłużył tylko na wzmiankę na ostatnich stronach lwowskich gazet. Niech spoczywa w pokoju, a jego dzieło życia, które wciąż nie zostało dokończone, może kiedyś zostanie zwieńczone wejściem na cmentarz i pomnikiem Orlicy przytulającej swoje dzieci. 27 I 1927

#01_styczeń