26 czerwca 1295 roku Przemysł II koronował się w Gnieźnie na króla Polski. Dokładnie 731 lat temu. Na polską koronę trzeba było czekać 219 lat. Ostatnim przed nim był Bolesław Śmiały, zwany też Szczodrym — świetny wojownik, znacznie gorszy polityk. Władał Polską ponad dwadzieścia lat, choć królem był tylko przez trzy. Przemysł II miał jeszcze mniej czasu. Królem Polski był dokładnie 227 dni. Taki był wtedy klimat. Ojca nigdy nie poznał. Przemysł I zmarł kilka miesięcy przed narodzinami syna. Matkę stracił jeszcze jako dziecko, więc wychowywał się pod opieką stryja, Bolesława Pobożnego. I stryj przygotowywał go do rządzenia całkiem nieźle. Już jako nastolatek Przemysł ruszył przeciw Brandenburczykom.
Formalnie stał na czele wyprawy, która w 1272 roku odzyskała Drezdenko, choć oczywiście trudno zakładać, że kilkunastoletni książę samodzielnie dowodził doświadczonym rycerstwem. Potem nauczył się rzeczy jeszcze ważniejszej niż machanie mieczem: polityki. Rozbicie dzielnicowe nigdy nie było moim ulubionym okresem w historii Polski. Dużo książąt, jeszcze więcej tych samych imion, zmieniające się sojusze, zdrady, małżeństwa i wojny. Człowiek zaczyna czytać o jednym Henryku, a za chwilę nie wie już, którego Henryka właśnie śledzi. Wszystko zmieniła u mnie znakomita powieść Elżbiety Cherezińskiej „Korona śniegu i krwi”. Potem były jeszcze cztery grube tomy cyklu „Odrodzone królestwo” i nagle wszystkie te piastowskie książątka zaczęły mieć twarze, charaktery i własne ambicje. Przemysł, jego szwedzka żona Ryksa, Władek Łokietek i jego matka, córka Przemysła Ryksa Elżbieta i jej czeskie życie, Wacławowie, Schwarzburgowie, a wreszcie wielki król Czech Jan Luksemburski. Cherezińska napisała to tak, że do tych książek wraca się z przyjemnością. To jest po prostu polska „Gra o tron”. Ale wracajmy do Przemysła.
Jego stryj Bolesław Pobożny dobrze wiedział, skąd Wielkopolsce grozi największe niebezpieczeństwo. Z zachodu rosła potęga Marchii Brandenburskiej. Dlatego najstarszą siostrę Przemysła, Konstancję, już jako dziecko zaręczono z Konradem z dynastii Askańczyków. W 1260 roku została jego żoną. Przemysł miał wtedy trzy lata, więc rodzinnego wesela raczej nie zapamiętał. Tyle że polityczne małżeństwo niewiele pomogło. Brandenburgia parła na wschód, Wielkopolska broniła swoich wpływów i dostępu do Pomorza. Konflikt interesów był silniejszy od rodzinnych więzów. Sam Przemysł budował swoją pozycję krok po kroku. W 1273 roku wywalczył od stryja należną mu po ojcu dzielnicę poznańską. Gdy Bolesław Pobożny zmarł w 1279 roku, Przemysł objął całą Wielkopolskę. Krakowa nie zdobył mieczem. Dostał go w 1290 roku po śmierci Henryka IV Probusa. Tyle że długo się nim nie nacieszył. Wacław II był za silny i rok później Przemysł musiał z Małopolski ustąpić.
Za to Pomorze Gdańskie zdobył właściwie bez wielkiej wojny. Dyplomacją. W 1282 roku zawarł w Kępnie układ z księciem pomorskim Mściwojem II. Gdy Mściwoj zmarł w 1294 roku, Przemysł przejął jego dziedzictwo. I wtedy stało się coś naprawdę wielkiego. Wielkopolska i Pomorze znalazły się pod jednym berłem, a obok Przemysła stał arcybiskup gnieźnieński Jakub Świnka — jeden z najważniejszych zwolenników odbudowy Królestwa Polskiego. U Cherezińskiej Świnka ma jeszcze związek ze „Starszą Krwią” i przedchrześcijańskim światem. To już oczywiście literatura i fantastyka. Historyczny Jakub Świnka był jednak równie ciekawy: konsekwentnie działał na rzecz zjednoczenia ziem polskich i przywrócenia polskiej korony. 26 czerwca 1295 roku w katedrze gnieźnieńskiej położył ją na głowie Przemysła II. Po 219 latach Polska znowu miała króla. Nie oznaczało to jeszcze końca rozbicia dzielnicowego. Przemysł nie władał Krakowem, Mazowszem ani Śląskiem.
Ale zrobił coś, czego nie udało się dokonać żadnemu Piastowi od czasów Bolesława Śmiałego: przywrócił Królestwo Polskie jako realny projekt polityczny. Niestety nie zdążył zrobić wiele więcej. 8 lutego 1296 roku, w Popielec, po zakończonych właśnie zapustach, napastnicy uderzyli na Rogoźno. Przemysł został ranny, pojmany, a podczas próby uprowadzenia zamordowany. Najmocniejszy trop prowadzi do margrabiów brandenburskich z rodu Askańczyków. Ironia historii polega na tym, że byli z Przemysłem skoligaceni właśnie przez jego siostrę Konstancję. Późniejsze źródła dorzuciły jeszcze podejrzenia wobec wielkopolskich rodów Nałęczów i Zarembów. Do dziś nie jesteśmy w stanie z całkowitą pewnością odtworzyć całego spisku. Król nie żył. Ale korona już wróciła. I tej idei nie udało się już zabić.
26 VI 1295